Niedawno zastanawiałem się co trzyma mnie przy piłce. Czemu jak idę grać to gram z pełnym zaangażowaniem, rzucam się, robię wślizgi, czemu oglądam mecze, dlaczego gram w FMa. Odpowiedź nie jest prosta. Zacznijmy zatem od tego dlaczego gram w FMa. Zacząłem grać niedawno West Ham United i od razu szybko grałem mecze. Kupiłem Arshawina i Rochembacka. I w tych towarzyskich meczach pokazali klasę. Oraz piękne gole, które mogłyby coś "ugrać" na konkursie GOOOL! na cmrev.com. Mecz z AC Milanem (oczywiście towarzyski, a jakże :D) miał ciekawy przebieg. Ustawiłem się ofensywnie, nie miałem zamiaru się bronić - wszak jestem u siebie. 24 minuta(o ile się nie mylę) i Craig Bellamy pokonuje Didę! Szaleństwo na trybunach! Dalej gramy swoje. Arshawin pokazuje klasę - po prostu bawi się ze starymi obrońcami Milanu. Druga połowa identyczna do pierwszej, ale gdzieś tak w 70-75 minucie straciliśmy inicjatywę. Milan zaczął naciskać - w 89 (!) minucie udało im się pokonać Greena. Szkoda bo West Ham zasłużyło na zwycięstwo. Mogli, w zasadzie, zrobić coś z niczego. I to mnie trzyma przy FMie!Czemu gram z pełnym zaangażowaniem w piłkę? Chyba jest to chęć zwycięstwa i bycia najlepszym w tym co się wykonuje. Przecież nic dla napastnika nie jest bardziej upokarzającego jak niemoc strzelecka, którą może zafundować (po części) bramkarz. Dlatego się rzucam i wracam do domu ze stłuczonymi kolanami i poobdzieranymi łokciami. I nie żałuje tego - do następnego meczu się zagoi.
Po co oglądam mecze w TV? Dla niektórych to "tylko" 22 piłkarzy ganiających się za piłką. Dla mnie to coś więcej. To dramatyzm każdego meczu. Pamiętamy dokładnie co się wydarzyło w finale Ligi Mistrzów w 2005 roku. Liverpool odbił się od dna i pokonał AC Milan w rzutach karnych, a Dudek został bohaterem. Albo niedawno na Euro. Powiem tak: mecz Polski z Austrią. Już teraz każdy wie o co chodzi.
W TV można zobaczyć też piękne gole oraz ładne akcje. Także można się dużo nauczyć: pod względem taktycznym jak i technicznym. Więc po to oglądam mecze.
W piłce też jest coś fantastycznego: nie można z góry zespół spisywać na straty (Wisła - Beitar). Trudno jest wytypować zwycięzce meczu a jeszcze trudniej wynik. A szlagiery to już uczta dla konesera(i nie tylko :P). Zaciętość i determinacja. Tutaj o zwycięstwie decyduje już najmniejszy szczegół.
2 komentarze:
Tak w sumie...
Nie wiele się dowiedziałem z tego wpisu.
Troszki zbyt przechodzisz z jednego do drugiego, przez co... nie ma atmosfery wzniosłości :P
A co do pasji do Futbolu... trafiłeś z tym, że robi się to po to, by być najlepszym. Przynajmniej jest to jeden z powodów ;) No, ale tak jak pisałem. Z deka to jest takie... bez uczucia. Przede wszystkim rozwijać wątki ;P
Dzięki za rady na przyszłość :D
Prześlij komentarz